RSS

Finałowa runda PDŚ w Olszynie

Kasiek 18 - Październik - 2011

Niedziela… temperatura poniżej zera przeraża niejednego kibica jak i zawodnika. Nabuzowani emocjami ruszamy. O 9:00 korowód „radosnych” samochodów podąża do celu – Olszyna. My wierni kibice i jeźdźcy startujący na bestiach. Robert na swojej Niuni KTM 250, Marek KTM 250, Darek Yamaha YZ 450, Andrzej KTM 450, debiutujący Tomasz Kawa 85 czyli „garnek”:). Droga krótka i przyjemna, upływa nam na wspominkach z sobotniego motocrossu, na którym zdarzył się nieprzyjemny wypadek. W drugiej gonitwie, na ostatnim okrążeniu, groźnemu upadkowi uległ nasz kolega z okolic Świdnicy Krzysiek Zając. Widzieliśmy całe zdarzenie z bliska – wyglądało to fatalnie: posypały się nieomal wszystkie plastiki, a kierownica wygięła się w dół. Sam Krzysiek był przytomny, w dużym szoku nie czuł bólu. Jak się później okazało ma poważne złamanie kości udowej prawej nogi. Krzysiu – życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. TRZYMAJ SIĘ!
Dojeżdżamy – szybki rekonesans. Zaczynamy rozkładać namiot, tym razem już zabezpieczony przed silnym wiatrem – śledzie wbite:) –> wiatru jednak brak:). Jak zawsze nasz prezes umknął nam w mgnieniu oka. Gdzie on jest?? ciśnie się pytanie wszystkim na usta. Odnaleźliśmy go wzrokiem – nanosi drobne poprawki na torze, tym razem w ważnej sprawie – pomiar czasu znajdować się ma w małym lasku przylegającym do toru, natomiast klasa JUNIOR objeżdżać ma tylko tor (nie zaliczając pomiaru??). Leciutka rozbieżność, którą sprytny Roberto zaradnie kleci w całość, bezpiecznie łącząc trasę najmłodszych z trasą pełnoletnich:) zawodników. Co byśmy bez niego zrobili, a w sumie to organizator imprezy czyli Enduro Klub Olszyna. Myślimy, ze nie po raz ostatni dziękujemy za jego trud, poświęcenie i pracę, którą wykonał w mijającym sezonie. My kibice mamy super widowisko, zawodnicy extra off-road, a on niejednokrotnie głowę pełną zmartwień i obowiązków dotyczących organizacji pucharu. DZIĘKI ROBERT!!!Nasza ekipa jak zawsze interweniuje nie tylko w takich sprawach: kolejnym ciężkim orzechem do zgryzienia była opłata za start, która wynosiła 120 zł z ubezpieczeniem dla wszystkich zawodników. Po „strajku” i kilku gorzkich słowach, które usłyszał nasz prezes na swój temat, wpisowe zostało obniżone o 15 zł.
Słupek rtęci pnie się w górę na torze „Sowia Chata” w Olszynie, co oznacza, ze godzina startu zbliża się nieubłaganie. Panowie się przebierają, odkrywając rąbka nagości:). Ostatnie poprawki: Robert dokonał wymiany łożysk w przednim kole przy pomocy Berta – nie ma jak solidarność. Zawodnicy rozgrzewają maszyny, a my motoczubki wskakujemy w kaloszki:) I jazda na krótki spacerek – Darek chce zobaczyć błoto, jęczy – nie zmienił opony. Ojjjj, co to będzie!! Wracamy na odprawę. Jak to bywa przy niedzielnych spotkaniach – kazanie również musi być. Za chwilę start – zawodnicy ustawieni na linii w dość ciekawej pozycji: trzymając kierownice stoją przed przednim kołem i ocierają pewne części swojego ciała o przedni błotnik:))) – przyjemne uczucie?? Tylko czy to nie przeszkodzi w szybkim odpaleniu maszyny? Problemów w tej kwestii nie było, zawodnicy wystartowali. Tomasz na swój start poczeka jeszcze godzinę. Debiutant spokojny, mama – mniej. Ruszamy na trasę, jest dobrze przygotowana, otaśmowana, flagowi zabezpieczają hardcorowe odcinki i miejsca gdzie można skracać. Nasza pielgrzymka (jak zawsze liczna) – trzy roztrzepane blondynki z ADHD, duży Przemo (20 kilo mniej:)), zadumany Maciej, Paweł „poważny kierownik”:) ze swoją latoroślą, Marcin „Johnny” z juniorem Przemkiem (tylko 20 kilo, albo mniej), Adam (stado bizonów pędzących przez pustynię) – wynosząc mało ciekawe doświadczenia z Nowego Kościoła rusza pod prąd:).
Pierwszy podjazd bez możliwości najazdu z lekko mokrej nawierzchni „zawodowcy” pokonują bez większych trudności, słabsi jeźdźcy na swoich rumakach mają problemiki. W powietrzu unosi się smród spalonego sprzęgła. Idziemy dalej – ścieżka w lesie, potem łąka i znów las. Kolejne utrudnienie – błoto! Dwie panie z klubu Panda (Patrycja i Karolina) lepiej sobie tam radziły niż niejeden rycerzyk:) gratulacje dla Was dziewczyny!! Przeszkoda nr 2: to także podjazd, o mniejszym nachyleniu, tylko z większego błota; w dolnej części potworzyły się koleiny, miejscami bardzo głębokie – utrudniając czysty przejazd tego elementu (uroki Cross Country:)). Trzecia przeszkoda, to chyba najciekawsze miejsce: zjazd – strumyk, strumyk – podjazd, duużo wody, a po kilku okrążeniach – niezłe bagno. Przysparzało ono wielu utrapień, a jednocześnie ogromną ilość mazi na maszynie i na wdzianku. Pralki po raz kolejny zostaną wystawione na próbę. Motocykle grzęzną po kanapę, spod opon strzelają kaskady błota, motory się gotują – rewela dla zwiedzających:)). W bagienku jednym z wielu mających problemy jest Łukasz Wójcik, któremu motocykl odmówił posłuszeństwa. „Zatarł się” – stwierdził Łukasz, nie chciał niczyjej pomocy w wyciągnięciu Kawy z bagna. Usiadł na trawie, zbierał siły i medytował. Ku naszej wielkiej radości kilka okrążeń później znów spotkaliśmy go na trasie:). Kibicowaliśmy mu do końca, podtrzymując wolę walki (tak nam się wydaje). Liczni z dużymi problemami, nieliczni z mniejszymi, pokonywali dzielnie ten jakże ciekawy odcinek.
Uciekamy na tor, gdzie w pocie czoła, z kurzem i słońcem radzi sobie nasz najmłodszy klubowicz Tomek, a radzi sobie naprawdę rewelacyjnie!! Wszechobecny kurz, starsi koledzy – śmigający raz z lewej, raz z prawej strony – nie stanowią dla niego problemu. Sprawnie pokonuje piaszczyste bandy, zjazdy i podjazdy, dostosowując biegi do prędkości. Kawa ryczy jak należy! Równe czasy, czyste przejazdy – JESTEŚMY DUMNI! Z pierwszej ręki , czyli od Justyny z pomiaru dowiadujemy się, iż nasz młodzik jest pierwszy!! Kibicujemy mu jak na nasze możliwości bardzo oszczędnie, ale to tylko i wyłącznie z tego powodu aby nie rozproszyć naszego zawodnika. Pamiętamy, że to jego pierwszy start!
Na prowadzeniu w klasie E2/E3 Dawid Zygmunt, ma chłopak talent i potencjał. Skromny i spokojny, a na motocyklu – prawdziwa bestia. Nie jesteśmy zdziwieni i z przyjemnością obserwujemy jego jazdę. Jakąś chwilę po starcie (bliżej nie określoną) drugie miejsce zajmuje Robert, który mimo zmęczenia postanowił wystartować. Prowadzenie PDŚ-u obciążyło go bardzo. Marek Chodzicki ósmy – nie jest to jego szczęśliwy dzień, jak później sam powiedział. Było to też zauważalne w stylu jazdy. Darek Niedośpiał 11 – brawo – nie przeszkodziła słaba oponka. Na trzecim miejscu Bert z Niemiec na pięknym KTM 300. Jeździ jak cowboy, na nasze okrzyki odpowiada JUHUUUUU:), czuje się tu jak u siebie w Wawitz – trasa podobna, tylko dłuższa. w klasie E1 królował Grzegorz Kołodziej. Pod koniec sezonu przesiadł się z 250-tki na 125 – z dobrym skutkiem jak widać. Marcin Joniak drugi na swoim Gas Gas-ie. W klasie Weteran pierwszy był Lech Zbigniew, drugi Marco Poppitz. Nas reprezentował dostojnie i z powaga Andrew Korkuz, zajmując 4 miejsce i zgarniając nagrodę na którą wszyscy mieliśmy chrapkę, a mianowicie ufundowane przez sponsora Zakłady Niebieszczański z Proszówki i wręczane zawodnikom od czwartego do szóstego w każdej klasie wędliny z tegoż zakładu – brawa za pomysłowość! Nagrody dla pierwszej trójki każdej z klas były bardzo atrakcyjne – dzięki sponsorowi. Zostały sprawiedliwie rozdzielone pomiędzy czołowych zawodników.
Niestety niesmak w naszej ekipie spowodowała decyzja jednego z organizatorów, który podważając wyniki zmienił klasyfikację E2/E3 na swoja korzyść, przesuwając zawodnika z numerem 54 (Bret Dietrich) z trzeciego na czwarte miejsce, dzięki czemu zawodnik klubu Olszyna (Paweł Łozowski) stanął na trzecim stopniu podium. Oj, nieładnie!! A gdzie sportowy duch walki, zasady fair play??
Delikatnie zniesmaczeni żegnamy Olszynę, wraz z nią sezon PDŚ 2011. Co wcale nie oznacza, że sezon się kończy – przed nami impreza towarzyska w Wawitz 29.10.2011 u przyjaciela Berta. Z tej imprezy pewnie będzie też tyci-tyci relacja.
Nara, do usłyszenia za około dwa tygodnie (czy się Wam to podoba czy nie:))

Tekst: Asiek, Kasiek i Natasiek
foto: Kasiek













21 KOMENTARZY “Finałowa runda PDŚ w Olszynie”

  1. Roberto pisze:

    Brawo, brawo dziewczyny! Już się powoli przyzwyczajam do wygody jaką mi zafundowałyście, wyręczając mnie poniekąd z pisania. Teraz to ja z niecierpliwością będę wyczekiwał relacji z imprez w Waszym wykonaniu :) .
    Co do opisu nic dodać, nic ująć – cross country oczyma kibica. Ja, postaram się napisać relację oczami zawodnika.

  2. MARTIN pisze:

    BRAWO DZIEWCZYNY,ROBERT MOŻE I SKLECIŁBY RELACJĘ-ALE UKAZAŁA BY SIĘ NA ZIMOWE WIECZORY-GOŚC ZAPRACOWANY;TERAZ WIDAC ŻE PODZIAŁ RÓL DOBRZE WPŁYNĄŁ
    NA STRONĘ.
    PZDR.

  3. Łukasz OO. pisze:

    Super opis, czekamy na wyniki na stronce :D

  4. lozek pisze:

    oj dziewczyny to raczej w waszym wykonaniu jest nie ładne wszystko co robicie a mniedzy innymi :
    1. kciuki skierowane w dół kiedy jedzie rywal waszego „przyjaciela” Berta.
    2.piszecie ze to organizator zmienia wyniki a to zmienił człowiek który mierzy czas.tez wasz „przyjaciel”
    3.wasz prezes nie dostał gorzkich słów od naszych klubowiczów a kwota wpisowego była taka a nie inna bo zawierała ubezpieczenie.
    4. na koniec to napisze jeszcze ze pomiar miał byc zakonczony 20 minut po 2 godzinach a nie tak jak zrobił to wasz przyjaciel 10 minut po czasie

  5. KCee pisze:

    @lozek
    bo to „subiektywna obiektywność” była

  6. MARTIN pisze:

    PATRZĄC NA WSZYSTKIE IMPREZY PDŚ-NIE ROZUMIEM CZEMU TYLKO W OLSZYNIE BYŁY JAKIEŚ SZOPKI.W TYM KRAJU ZAWSZE SZUKA SIĘ WINNYCH W KOŁO A U SIEBIE NIE..SKORO PRZEZ CAŁY SEZON OBLICZENIA WYNIKÓW DZIAŁAŁY BEZ PROBLEMU-TO CZEMU W OLSZYNIE BYŁO INACZEJ?MOŻE TAMTEJSZA AURA NIE SPRZYJA PDŚ.?????!!!!!

  7. MARTIN pisze:

    lozek;KWOTA WPISOWEGO BYŁA USTALONA W REGULAMINIE PDŚ 2011.UBEZPIECZENIE W CENIE-MIŁO ALE REGULAMIN JEST REGULAMINEM.

  8. lozek pisze:

    regulamin regulaminem i własnie dlatego kwota została zmnieniona

  9. Patka pisze:

    Dziękujemy za doping na trasie – było bardzo bardzo bardzo miło !!!! jakoś tak lepiej się jechało :)

  10. mec pisze:

    wielkie brawa dla dziewczyn z Panda teamu !!!!!!!!!

  11. anna pisze:

    Nie możliwe że numer 54 jechał na 3 miejscu, ponieważ stałam cały czas w 1 miejscu dokładnie licząc i na 3 miejscu był inny numer!Nawet koledzy numeru 54 ktorzy stali obok też tak sadzili, mowiac ze jest on czwarty!!!trzeci byl numer 530(bodajże) a czwarty 54!

  12. nata pisze:

    co d kilku pan z klubu siedlecin prosze wiecej nie komentowac czyjejs jazdy, nie rzucac przezwiskami nie krzyczeć i nie pokazywac palcami na przeciwnikow z innej drużyny bo tak sie nie robi!

  13. Łukasz pisze:

    Nr 530 był trzeci ale do ostatniego okrążenia. Na 8 okrążeniu wyprzedził go nr 54 :)

  14. aninim pisze:

    Z tego co się orientuję to w Polsce jest wolność słowa, więc dziewczyny miały prawo wyrazić swoje zdanie i odczucia…

  15. Pastrana199k pisze:

    oj jak boli dzieki za pomoc i za dobra wode

  16. mały pisze:

    W Wawitz to są otwarte zawody CC , czy impreza zamknięta ? Może znacie jakąś stronę z kalendarzem zawodów Enduro , CC , Trial u naszych zachodnich sąsiadów ?

  17. Roberto pisze:

    W Wawitz CC to impreza towarzyska – na zaproszenie organizatora.

  18. kolomax pisze:

    Brawo Młody Chodzicki!

  19. Anonim pisze:

    szkoda ze Suzuka mi odmówiła posłuszeństwa byłem od początku aż prawie po koniec na 2 pozycji w klasie E1 :( w przyszłym sezonie bedzie lepiej ;) )

  20. ktmexc450 pisze:

    anonim to ty jechałeś w klasie E1 w olszynie z kamerką na kasku ? na trasie mnie minełeś na drugim kółku na podjeździe w lesie ładnie ci ta jazda idzie tak dalej ;)